ZAMÓWIENIA ZŁOŻONE W DNIACH 19-26.08. BĘDĄ REALIZOWANE OD 27.08. PRZEPRASZAMY. OBNIŻAMY CENY KSIĄŻEK!

O Polsce i życiu. Refleksje filozoficzne i polityczne

Promocja!

37,00  29,60 

Brak w magazynie

Opis

Oto jeden z tekstów zawartych w książce: Wielkie Pęknięcie1. My Polacy jesteśmy wszyscy dziećmi tej samej cywilizacji – cywilizacji Zachodu. Jaka jest obecnie jej kondycja? Myślę o kondycji duchowej, bo tylko ta jest rzeczą filozofii.

Przez całą cywilizację Zachodu biegnie dzisiaj wielkie pęknięcie, taki uskok geologiczny, który rozszczepia ją całą, od Dniepru po Kalifornię, na dwie obce sobie i wrogie formacje duchowe. Nazwijmy je umownie –formacją A– i –formacją B–. Dzieli je najwyraźniej stosunek do chrześcijaństwa, do jego cywilizacyjnego dziedzictwa: czy stanowi ono skarb, czy balast?

Ci, co mają dziedzictwo chrześcijańskie za skarb, którego gotowi są bronić i strzec, tworzą formację A; ci zaś, co mają je za balast, którego trzeba się co rychlej pozbyć, tworzą formację B. Pierwsi są duchowo prawoskrętni, drudzy zaś lewoskrętni, jak fizycznie są prawo- i lewoskrętne śruby. Prawoskrętnych cechuje zaufanie do tradycji: do tego, co rosło organicznie przez wieki i tysiąclecia. Lewoskrętnych natomiast cechuje – jak to określił Benedykt XVI – –niespokojna pogoń za nowością–: wiara, że wszystko co nowsze, to lepsze.

Wielkie Pęknięcie przecina też filozofię; w przeciwieństwie do nauki, której nie tyka. Mam tu oczywiście na myśli nauki prawdziwe, których jest cztery: matematyka, fizyka, biologia i chemia – plus rozmaite ich rozgałęzienia i przedłużenia, jak w inżynierii i medycynie. Wszystkie bowiem tzw. –nauki społeczne– leżą dzisiaj w formacji B, są lewoskrętne. Wykładowca fizyki mówi nie od siebie: jest głosem fizyki, która wszędzie mówi to samo. Wykład z fizyki jest bezosobowy. Inaczej wykład z filozofii: tam wykładowca winien wystąpić właśnie jako osoba, opowiedzieć się po tej stronie albo po tamtej. Wielkie Pęknięcie sprawia, że między formacjami A i B nie ma w filozofii miejsca dla bezstronnego arbitra. Każdy będzie stronny, bo prawo- lub lewoskrętny; chyba że będzie to ktoś kompletnie zdezorientowany, ale jaki z niego wtedy arbiter? Wielkie Pęknięcie oznacza wielkie zderzenie przekonań i wiar. Dotyka ono wielu sfer życia: polityki i prawodawstwa, obyczaju i wychowania, religii i sztuki. Dotyka także Kościoła powszechnego, w którym II Sobór Watykański sprowokował wybuch skłonności lewoskrętnych.

2. Filozoficznie różnica między formacjami A i B przejawia się najdobitniej w ich antropologii. Tak nazywamy wszelki pogląd na naturę ludzką: czy jest dobra czy zła, stała czy zmienna, a może nijaka i nieograniczenie plastyczna? Każda odpowiedź na te pytania będzie pewną –antropologią–, pewną filozofią człowieka.

(Nie mylmy jednak tej antropologii filozoficznej z biologiczną, która opisuje ludzkie rasy, ani z kulturową – u nas zwanej raczej –etnografią– – która opisuje różne obyczaje plemienne, np. Papuasów albo Amerykanów.)

Antropologia lewoskrętna opiera się na pewnym dogmacie, który przejęła od swego praojca Jana Jakuba Rousseau (1712-1778) i który za nim ślepo od dwustu przeszło lat powtarza. Dogmat ten brzmi: –wszyscy są z natury dobrzy i równi–. Czemu więc tak słabo się to ujawnia? Na to też mają odpowiedź gotową, z tego samego źródła: bo tę dobrą naturę ludzką psują i wypaczają złe urządzenia społeczne i tkwiące w nich nierówności. Starczy te złe urządzenia, nie z natury tylko z ciemnoty płynące, rozbić rewolucją, nierównych zrównać ustawą, a przyrodzona dobroć ludzka rozkwitnie jak kwiat paproci w noc świętojańską. (Czytam właśnie w amerykańskim tygodniku Time (22.08.2011), iż zbadano tam, że osoby ładne mają lepsze widoki zawodowe niż brzydkie; i że należałoby to jakoś prawnie wyrównać, bo wygląda na dyskryminację tych brzydkich, podobną do rasowej lub etnicznej! Lewoskrętnych to oburza.)

Jak widać, lewoskrętna antropologia kulminuje w politycznym lewactwie. Rozumiem przez nie palącą chęć do naprawy świata – widoczną chociażby w feministycznych –manifach– – która nie liczy się z realiami natury ludzkiej. Lewactwo wierzy, że można kształtować świat i człowieka według własnej woli i wyobrażeń, niczym Bóg w dni stworzenia. Trzeba tylko mocno chcieć, –myśleć pozytywnie– i zlikwidować administracyjnie wszelką –dyskryminację– i –wykluczenia–. Reszta ułoży się pomyślnie sama.

Formacja B żyje mitem –dobrego człowieka–, którego trzeba jedynie –wyzwolić– spod jarzma złych urządzeń społecznych. Mit ten jest z gruntu irracjonalny i antychrześcijański. Przeczy mu sto tysięcy lat doświadczenia ludzkości.

3. Formację A cechuje chrześcijański realizm. Dogmat Rousseau jest fałszywy: nie wszyscy ludzie są dobrzy, nie wszyscy też są równi. Są ludzie z dobrego nasienia i ze złego nasienia, a wszyscy bez wyjątku są skażeni grzechem pierworodnym, czyli przyrodzoną skłonnością do złego. (Listą złych skłonności w naturze ludzkiej jest chrześcijańskie zestawienie siedmiu grzechów głównych; niekompletne, bo brak w nim np. kłamliwości, lecz i tak warte zastanowienia.) Wszyscy jesteśmy grzeszni, ale znowu nie wszyscy jednakowo; także pod tym względem ludzie nie są równi.

Dzięki swemu chrześcijańskiemu dziedzictwu formacja A ocenia naturę ludzką bez mizantropii, ale i bez złudzeń – tak typowych dla formacji B. Dlatego zachowuje dużą powściągliwość wobec wszelkich społeczno-politycznych eksperymentów i –reform–. Natura ludzka jest stała: dana przez Boga lub ewolucję, albo może przez Boga drogą ewolucji. Chcieć ją zmieniać to pogoń za utopią, i to podwójną. Gdzież bowiem gwarancja, że te wykoncypowane zmiany natury ludzkiej – gdyby nawet uznać je wbrew faktom za możliwe – okażą się w efekcie zmianami na lepsze a nie na gorsze? Nie ma żadnej. Jedyną poręką ma być znowu ta sama lewoskrętna wiara w naturalną dobroć wszystkich ludzi, która w tych ryzykownych eksperymentach samoczynnie się przebije. Słaba to poręka, palcem na wodzie pisana; prawoskrętnych się nią nie przekona. Bułat Okudżawa w swych –Wędrówkach pamięci– (1997, s. 14) mówi o ludziach, którzy są –zarażeni chorobą przebudowy świata–. To formacja B. Formacja A jest na tę chorobę odporna. Można w świecie społecznym coś poprawiać, przebudować go się nie da, bo w swojej ułomności sam jest tylko manifestacją i obrazem natury ludzkiej, stałej i niezmiennej.

A oto i spis treści książkiPrzedmowaZ filozofiiO idei losuO wartości życia – względnej i bezwzględnejMelioryzm contra pejoryzmW sprawie pejoryzmuUlrich Schrade (1943-2009)Miejsce Schradego w polskiej filozofiiO późnej filozofii WittgensteinaMałe wykładyWielkie PęknięcieO wychowaniuO liberalizmie O pracy naukowejNa łamach „Najwyższego Czasu”Atak na Polskę i KościółPałką w wolne słowoBrak zmysłu państwowegoZłote żniwa GrossaPrawdziwe wojskoOdwracalność przymierzyProwokacjaCzarny LipiecNa łamach „Myśli Polskiej”Państwo nie może kapitulowaćPolska wobec Rosji dziśVariaPrawnicy a kara głównaMłodzież trudna czy występnaTo nie czas gabinetowej politykiW rok po odejściu Jana Pawła IIStatek płynie, choć burza huczyW sprawie lustracjiWystarczy jeden rzecznikRozmowa o PolscePozdrowienie dla WielkopolskiIndeks nazwiskIndeks pojęć

0